Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30499 osób
Powered by blog 4u |
Powiew świeżości

Robert Gawliński
Solo
1995
O sobie samym; Jasne ulice; A Moment Of My Way; Trzy noce z deszczem; Szalony walczyk; Szyba między nami; Freedom And Love; Dokąd zmierzamy?; Armia Armagedon; Tango Solo; War And Love; Ogień i wiatr; About Me Alone
ocena: 4
Nie da się ukryć, że pierwsza solowa płyta Roberta Gawlińskiego wnosi mnóstwo świeżości do jego twórczości.
To naprawdę dobry album. I w zasadzie te słowa mogłyby spokojnie wystarczyć za całą recenzję. Nie jest to żadne wiekopomne dzieło, ale po prostu zbór ładnych, przebojowych piosenek, jakimi Gawliński zwykł nas raczyć. Jednak lepiej się przyjrzeć sprawie z bliska, bo jest warto.
Jak bardzo różni się Gawliński solo od Gawlińskiego z Wilkami? W zasadzie niewiele. Ale jeśli miałbym porównywać, czuć na tym albumie dużo więcej swobody w graniu niż na płytach Wilków. Klimat piosenek jest bardziej intymny, a warstwa instrumentalna dużo ciekawsza. Czyli lepiej? W zasadzie tak. Oczywiście Solo nie jest dziełem na miarę debiutu Wilków, ale słucha się tej płyty na pewno o dużo przyjemniej niż Przedmieść czy Acousticus Rockus. Zapowiada to już sam początek. W końcu O sobie samym to jeden z największych przebojów, jakie wyszły spod palców Roberta. Ostrzejszą stronę płyty reprezentują Jasne ulice (jeden z najjaśniejszych punktów płyty, na dodatek świetny tekst!), natchniona Armia Armagedon z arcyostrym riffem, jak na Gawlińskiego, oraz najbardziej taneczne na albumie War And Love. Oprócz War And Love po angielsku zostały napisane także A Moment Of My Way (bardzo przyjemna piosenka), Freedom And Love z partią dęciaków oraz About Me Alone, czyli angielska wersja O sobie samym (pomijam niepoprawność językową w tekście). Trzy noce z deszczem, Szyba między nami oraz Ogień i wiatr ujawniają tę delikatniejszą stronę płyty, natomiast Szalony walczyk (zgodnie z tytułem) jest szalony i rozpędzony. Na koniec zostawiłem sobie Dokąd zmierzamy?, a to z takich względów, że to prawdziwa perła tego albumu. Monotonia, genialnie brzmiące gitary, hipnotyzujący klimat i te emocje… Zdecydowanie jedna z najlepszych piosenek, jakie Gawliński kiedykolwiek napisał.
Ogólnie słucha się tej płyty bardzo dobrze i chętnie się do niej wraca. Powinien się nią zainteresować zarówno zagorzały fan Wilków, jak i ktoś, kto nie miał wcześniej z muzyką lidera Wilków styczności. MICHCIK
|