Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
W cieniu dawnych arcydzieł
 Massive Attack Heligoland 2010 Pray for Rain; Babel; Splitting The Atom; Girl I Love You; Psyche; Flat of the Blade; Paradise Circus; Rush Minute; Saturday Come Slow; Atlas Air
ocena: 2
Massive Attack kazali na siebie czekać zdecydowanie zbyt długo. Aż 7 lat minęło od wydania cudownego, moim zdaniem, 100th Window. Powrót po takiej przerwie nie należy chyba do najłatwiejszych. Po pierwsze – wyjście z wprawy. Może się mylę, ale wydaje mi się, że artyści, którzy wydają płyty regularnie, są mniej podatni na stworzenie jakiegoś gniota z racji tego, że są "na bieżąco" – wydają płytę, promują ją jadąc w trasę, podczas której piszą kawałki na nową płytę, itd. Po drugie – wymagania. Co jak co, ale po 7 latach przerwy słuchacze mają prawo oczekiwać czegoś dobrego. W końcu nie można powiedzieć, że Robert Del Naja i Grant Marshall nie mieli czasu na komponowanie i dopieszczanie kawałków. Jednak trzeba otwarcie powiedzieć, że nie wykorzystali tego przywileju w zadowalającym stopniu. Heligoland to słaby album. Rzeczą, która uderza najbardziej, już przy pierwszym przesłuchaniu, to brak głębszych emocji, które towarzyszyły wcześniejszym dokonaniom Massive Attack. Nowe utwory są nudne i praktycznie całkowicie wyjałowione z zamysłu artystycznego. Przed wydaniem albumu miałem okazję posłuchać Splitting The Atom z EPki o tym samym tytule. Kompozycja ani trochę mnie nie zachwyciła i zupełnie nie spodobało mi się to, że zespół zdecydował się na umieszczenie jej na Heligoland. Jednak najgorsze jest to, że w porównaniu z innymi kawałkami, Splitting The Atom i tak wyróżnia się na plus. Można było mieć nadzieję, że chociaż wstęp da radę, w końcu Massive Attack zawsze mieli świetne otwieracze. Ale nic z tego. Pray For Rain jest do bólu zwyczajne i nawet dość ciekawe narastanie brzmieniowe niewiele daje. Jednym słowem – wieje nudą. Nawet produkcja, która według mnie jest zbyt płaska i archaiczna, nie zdaje egzaminu. Tych udanych momentów jest tutaj jak na lekarstwo. Ciekawie wypada kolaboracja z Damonem Albarnem z Blur nosząca nazwę Saturday Come Slow. Przynajmniej jakiś emocjonalny (aczkolwiek w niewielkim stopniu) refren się trafił. Zamykające całość Atlas Air, mocno osadzone w stylu grupy, też wypada nieźle, pomimo swojej długości (przy pierwszym przesłuchaniu myślałem że skoro krótsze utwory przynudzają, to co dopiero najdłuższy). Jednak najjaśniejszym momentem płyty jest mroczne Girl I Love You z pulsującym rytmem, charakterystyczną dla zespołu linią basu i przede wszystkim dobrą melodią. Chyba jedyne dokonanie mogące konkurować z dawnymi klasykami. Reszta kawałków nie zasługuje na wzmiankę. Doprawdy, nie wiem co to ma być. Co gorsza, boję się, że nawet sam zespół tego nie wie. Najsmutniejsze jest to, że po przesłuchaniu Heligoland, praktycznie nic nie zostaje w głowie. Dziwię się, jak to się mogło stać, że tak twórczy i oryginalny zespół stworzył tak mało wyrazisty, zupełnie (oprócz kilku wyjątków, o których pisałem wcześniej) pozbawiony emocji zestaw. Ale nie napiszę, że jestem szczególnie rozczarowany, bo też nie spodziewałem się niczego specjalnego. Czasami przeczucia się sprawdzają. Szkoda tylko, że akurat w takich przypadkach. Jeśli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do mierności Heligoland, spójrzcie na okładkę i porównajcie ją z obrazami zdobiącymi Mezzanine czy 100th Window. W ogóle, lepiej przestańcie tego słuchać i zapuście sobie tamte arcydzieła.
| || michcik ||
|
| Nie, ocena nie wzrośnie. Słuchałem niedawno "Heligoland" i żałuję, bo tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że to słaba płyta, IMO. |
|| brak www || data: 8/04/2011 13:59:33
eaf36.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.22.169.36
|
| || nephilim93 ||
|
| bardzo dużo zyskała z czasem u mnie ta płyta. Stawiam ją trochę wyżej niż Protection obecnie. Znakomite transowe Pray For Rain, mocarny bas w Girl I Love You, świetne również Paradise Circus, Sathurday Come Slow... reszta też się wkręca, no może Flat Of The Blade i Psyche przynudzają... brzmienie początkowo uważałem za słabe i płaskie, ale teraz widzę, że jest jak najbardziej przemyślane. Heligoland nie zbliża się do najlepszych płyt zespołu, ale Massive Attack udowodnili po raz kolejny, że poniżej wysokiego poziomu nie schodzą. No i że się nie powtarzają, bo płyta ma swój charakter jak każda z pozostałych. Tym razem postawiono na minimalizm i mniejszą organicznosc brzmienia. Proponuje posluchac po czasie, mysle ze ocena wzrosnie (no przynajmniej o oczko). |
|| brak www || data: 19/03/2011 20:14:21
aakw135.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.5.26.135
|
|