Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Refleksja i zaduma

Pink Floyd
Wish You Were Here
1975
Shine On You Crazy Diamond (Parts I-V); Welcome To The Machine; Have A Cigar; Wish You Were Here; Shine On You Crazy Diamond (Parts VI-IX)
ocena: 5
Jestem sobie w stanie wyobrazić, że po wydaniu przełomowego dla rocka albumu The Dark Side Of The Moon, Waters i spółka mieli wyjątkowo twardy orzech do zgryzienia. Bo powtórzenie zarówno sukcesu artystycznego i komercyjnego tamtej płyty wydawało się niemożliwe. A jednak wszystko się może zdarzyć.
Lata mijają, a wielkość Wish You Were Here jest dalej niepodważalna. Od razu zaznaczam, że uważam tę płytę za najwybitniejsze dokonanie lat 70. To album, na którym wszystko dosłownie lśni. Lśni, jak tytułowy diament z otwierającej całość kompozycji Shine On You Crazy Diamond, który symbolizuje postać pierwszego lidera Pink Floyd, nieżyjącego już Syda Barreta. Syntezatorowy akord, który wybrzmiewa przez pierwsze 4 minuty, to absolutny majstersztyk. Niebywałe, w jaki sposób Pink Floyd grali na emocjach słuchaczy. Czysty mistycyzm i absolutna magia. Dalej utwór rozwija się w równie genialnym kierunku. Mistrzowskie zagrywki Gilmoura dosłownie wprawiają w błogostan. Całości dopełnia fantastyczny tekst. Remember when you were young/you shone like the Sun. A pod koniec jeszcze znakomita saksofonowa solówka Dicka Parry'ego. Mimo, że całość trwa ponad 13 minut, nie ma mowy ani o chwili znużenia. Shine On... płynnie przechodzi w chyba najbardziej gorzką i posępną rzecz sygnowaną nazwą Pink Floyd, czyli Welcome To The Machine. Wszechogarniający chłód i totalne przygnębienie. Niesamowite wrażenie robi tutaj wszystko, co dzieje się w podkładzie – począwszy od klawiszowych wstawek, a na akustycznej gitarze kończąc. Beznamiętne, odpychające i "mechaniczne" wokale Watersa i Gilmoura trafiają w najbardziej mroczne i przerażające cząstki ludzkiej duszy. Następne w kolejności Have A Cigar jest już nieco luźniejsze w wyrazie. To nieco ponad 5 minut bluesowego jamowania z niemal wesołą melodią. Najsłabszy punkt krążka, ale i tak wciąga. Co się zaś tyczy piosenki tytułowej... Po Another Brick In The Wall to bodajże najsłynniejsze dokonanie formacji. Kto, stawiając pierwsze gitarowe kroki, nie katował tego charakterystycznego, niezwykle kunsztownego motywu? Kto nie zauroczył się ciepłym wokalem Gilmoura śpiewającego o swoim byłym koledze z zespołu? Kto nie przyzna, że to jedna z najbardziej urokliwych i wzruszających ballad, jakie poznał świat? Na koniec panowie zostawili nam kolejną perłę, czyli drugą część suity Shine On You Crazy Diamond, jeszcze bardziej tajemniczą, jeszcze bardziej przejmującą i równie piękną, co pierwsza. Pulsująca partia basu połączona z syntezatorowymi plamami dźwiękowymi, urywaną partią gitary i odgłosami imitującymi szum wiatru dają rewelacyjny efekt. W pewnym momencie całość nabiera tempa i mocy, by później zwolnić i zrobić miejsce usłyszanej wcześniej melodii, ale z innym tekstem. A na koniec zupełnie nowy temat wiedziony przez te nieśmiertelne klawisze Ricka Wrighta, które tak bardzo wpłynęły na ówczesne brzmienie Pink Floyd...
Cudowne jest to, że nad całością unosi się ten niezwykły, nieco melancholijny i nostalgiczny klimat, który nadaje wszystkim pieśniom prawdziwie uduchowiony wymiar. I mimo, że właśnie na wysokości Wish You Were Here zaczęły się poważne konflikty w zespole (Roger Waters stawał się coraz bardziej apodyktyczny), nie przeszkodziło to Floydom w nagraniu prawdziwego arcydzieła. Parafrazując tytuł albumu, we wish you were here, panowie. MICHCIK
| || Ramma ||
|
| z tym najwybitniejszym dokonaniem lat 70'tych to gruuba przesada, aczkolwiek płyta cudowna :) |
|| brak www || data: 9/09/2008 22:25:09
aamf155.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.5.61.155
|
|