Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Elektroniczna uczta

Madonna
Ray Of Light
1998
Drowned World/Substitute For Love; Swim; Ray Of Light; Candy Perfume Girl; Skin; Nothing Really Matters; Sky Fits Heaven; Shanti/Ashtangi; Frozen; The Power Of Good-Bye; To Have And Not To Hold; Little Star; Mer Girl
ocena: 5
Nigdy wcześniej ani później Madonna nie kazała tyle czekać na swój album (4 lata od wydania Bedtime Stories). I nigdy wcześniej ani później nie nagrała tak ambitnego i przemyślanego dzieła.
Kompozycje Madonny zawsze urzekały niezwykłą melodyjnością i przebojowością. I na dodatek zadawały kłam stwierdzeniu, że pop oznacza miałkość i banał. Może nawet sama artystka zaczęła tak uważać i dlatego postanowiła odejść od obranej przed laty stylistyki.
Zmiany są naprawdę bardzo słyszalne. Przede wszystkim pod względem aranżacyjnym. Madonna postawiła na klimatyczną, przestrzenną elektronikę, która nadała piosenkom nowego wymiaru i, co tu dużo mówić, sprawiła istne cuda. Żeby tego było mało, wdała się nawet we flirt z ambientem. Poza tym – klimat. Utwory Madonny, w większości przypadków żywe i taneczne, na Ray Of Light zaskakują swoją delikatnością i łagodnością (tylko w paru przypadkach możemy usłyszeć szybsze rytmy). Po trzecie – najlepsze melodie, jakie kiedykolwiek udało się jej napisać. Całość przewyższa wszelkie oczekiwania.
Piosenki są praktycznie bez wyjątku (może niepotrzebne było Mer Girl kończące album) piękne i zniewalające. Już początek pozwala sądzić, że to płyta natchniona i niezwykła. Drowned World/Substitute For Love to zaproszenie do krainy spokoju i błogości (dopiero w dalszej części następuje zadziorniejszy moment), okraszone wspaniałym głosem, jakim jest obdarzona Madonna. Kontrastuje z nim żywy, powalający wprost utwór tytułowy. Skomponowanie czegoś tak tanecznego (ten cudowny beat!), przebojowego i pięknego zarazem, to prawdziwe mistrzostwo świata. Nogi rwą się na parkiet, buzia sama się uśmiecha. A Frozen? Przecież to już absolutna klasyka. Warstwa instrumentalna robi fantastyczne wrażenie, a całości dopełnia posępna melodia. Śliczne, wzruszające The Power Of Good-Bye jest równie doskonałe (może nawet lepsze). Ciekawe jest to, że wyżej wymienione numery to jednocześnie single. Trzeba przyznać, że wybór iście znakomity, bo chyba nie można było zdecydować lepiej. Ale oczywiście to nie koniec cudownych momentów, bo lekkie Swim, transowe Skin, rozpędzone Sky Fits Heaven czy tajemnicze To Have And Not To Hold także zniewalają. Pozostałe kompozycje idealnie wpisują się w bajkowy klimat całości.
Niesamowicie się tego słucha. Wielkie brawa dla Madonny za artystyczną odwagę. Polecam wszystkim tym, którzy uważają, że Madonna tworzy tylko kawałki w stylu Like A Virgin, Cherish czy La Isla Bonita. Za ostateczną rekomendację niech posłuży fakt, że Ray Of Light jest uwzględniana wśród najlepszych płyt wszech czasów w wielu cenionych magazynach, nawet tych zdecydowanie rockowych. W końcu dobra muzyka nie uznaje gatunkowych granic. MICHCIK
| || Ramma ||
|
| muszę to kiedyś w końcu obczaić, bo Frozen i Ray Of Light to były naprawdę dobre numery |
|| brak www || data: 20/08/2008 12:20:39
aakg80.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.5.10.80
|
|