Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Podróż w głąb duszy

Tori Amos
Scarlet’s Walk
2002
Amber Waves; A Sorta Fairytale; Wednesday; Strange; Carbon; Crazy; Wampum Prayer; Don’t Make Me Come To Vegas; Sweet Sangria; Your Cloud; Pancake; I Can't See New York; Mrs. Jesus; Taxi Ride; Another Girl's Paradise; Scarlet's Walk, Virginia; Gold Dust
ocena: 4,5
Tori Amos to artystka niezwykła. Niebagatelna, nadzwyczaj oryginalna i pomysłowa. A Scarlet's Walk jest tego świetnym potwierdzeniem.
W pewnym sensie mamy do czynienia z concept albumem. Tori opisała w tekstach swoje spostrzeżenia i refleksje z podróży po swoim kraju, Stanach Zjednoczonych, a tytułowa Scarlet to bohaterka, w którą się wciela. Cóż, nie po raz pierwszy pani Amos uraczyła nas tego typu przedsięwzięciem (wcześniejsze dokonanie artystki – Strange Little Girls – również niosło ze sobą pewien głębszy zamysł). Więc jak się udał ten spacer?
Przede wszystkim dojrzale. I na dodatek zmysłowo, czarująco i klimatycznie – po prostu kobieco. Wspaniale podkreśla to zniewalający głos, jakim obdarzona jest Tori (według mnie, jedna z najlepszych współczesnych wokalistek). Jeśli chodzi o instrumentarium, jak zwykle dominuje nieodłączny fortepian. Poza tym brzmienie jest dość oszczędne i trochę zbyt "sterylne", co może niepotrzebnie zmiękczyło kompozycje (oprócz paru wyjątków, takich jak I Can’t See New York z naprawdę złożonymi harmoniami), ale w zasadzie nie można mieć o to pretensji. Tym bardziej, że w zamian otrzymujemy naprawdę piękne melodie. Takie, jak chociażby otwierające całość, rozluźniające Amber Waves czy jeszcze lepsze, singlowe A Sorta Fairytale. Po tych dwóch pierwszych numerach można spodziewać się, że cały album będzie niezwykle stonowany. I tak właśnie jest. W zasadzie zmienia się tylko nastrój, który momentami jest radosny (Wednesday, Don't Make Me Come To Vegas, Another Girl's Paradise), innym razem marzycielski (Crazy), refleksyjny (Your Cloud, Taxi Ride) czy tajemniczy (Carbon, Pancake, I Can’t See New York, Scarlet's Walk, Gold Dust). Ale taki podział płyty jest bardzo uproszczony, bo w rzeczywistości doświadczamy o wiele więcej barw i emocji.
A najlepsze momenty? Jest ich sporo. Z pewnością zalicza się do nich wspomniane już A Sorta Fairytale. Oprócz tego, niezwykle wciągające i tajemnicze Carbon, w którym współbrzmienie gitary akustycznej o fortepianu wypadło wprost fenomenalnie. Podobne w klimacie Pancake także ma w sobie mnóstwo magii (ta chrypka Tori naprawdę wywołuje ciary!). Po nim następuje chyba najcudowniejsza pieśń, jaka znalazła miejsce na tym albumie. Mowa o ponad siedmiominutowym I Can't See New York, gdzie dramaturgia, podniosłość, pasja i natchnienie znalazły swoje najwspanialsze ujście. Chyba żadna wcześniejsza ani późniejsza kompozycja Tori nie oddziaływała na emocje tak bardzo, jak ta. A to jeszcze nie koniec zachwycających momentów. Bo dalej mamy anielskie i jednocześnie przebojowe Taxi Ride i mistyczny wręcz utwór tytułowy.
Mimo, że utwory, które znalazły się na płycie, są pozbawione pewnej perwersyjności i dynamiki znanych z wcześniejszych dokonań, nie ma mowy, by odczuwać jakikolwiek zawód. Scarlet's Walk to najpiękniejszy dowód muzycznej dojrzałości, jaki Tori mogła nam okazać. Cudowna płyta. MICHCIK
|