Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Orkiestrowe zapędy

Muse
Absolution
2003
Intro; Apocalypse Please; Time Is Running Out; Sing For Absolution; Stockholm Syndrome; Halling Awal With You; Interlude; Hysteria; Blackout; Butterflies & Hurricanes; The Small Print; Endlessly; Thoughts Of A Dying Atheist; Ruled By Secrecy
ocena: 4,5
Origin Of Symmetry, album poprzedzający Absolution, był dla mnie prawdziwym muzycznym objawieniem i przyznam szczerze, że dużo sobie obiecywałem po następcy. Ani trochę się nie rozczarowałem.
Absolution jest jeszcze lepsze. Mimo, że Matthew Bellamy nie śpiewa już tak oryginalnie, a w produkcji można wychwycić trochę plastiku, i tak nie przesłania to niewątpliwych zalet tej płyty. Intro odpowiednio buduje nastrój i płynnie przechodzi w pierwszą perłę albumu, czyli Apocalypse Please. Znakomity, dostojnie i monumentalnie brzmiący fortepian w połączeniu z wyrazistym rytmem daje powalający efekt. Całości dopełniają świetnie pasujące do piosenki słowa – this is the end of the world. Racja, prawdziwa apokalipsa. Dalej w kolejności mamy najbardziej przebojowy moment płyty – fenomenalne Time Is Running Out. Inne kapele naprawdę mogą pozazdrościć Muse pomysłowości. Jeszcze lepsze wrażenie sprawia Sing For Absolution, gdzie zespół osiągnął swoje artystyczne apogeum. Jeśli tak Matt prosi o rozgrzeszenie, wszystkie grzechy powinny mu zostać wybaczone. Po takiej dawce emocji trudno się pozbierać, a ostre i momentami wręcz metalowe Stockholm Syndrome nam w tym nie pomaga, bo to naprawdę porywająca rzecz. Wytchnienia i spokoju doznamy za to w Falling Away With You, gdzie główną rolę odgrywa partia gitary akustycznej. Nawet bez przesterowanych gitar Muse naprawdę wciąga. Dalsza część płyty może nie jest już tak wyrazista, jak początek, ale na pewno nie gorsza, co udowadnia chociażby wspaniałe, niezwykle energiczne i gitarowe Thoughts Of A Dying Atheist. Bandy pokroju The Strokes mogą się schować.
Warto zaznaczyć, że tym razem zespół zatrudnił prawdziwą orkiestrę, przez co jeszcze pełniej mogą podkreślić swoje umiłowanie do muzyki klasycznej, co objawia się na przykład w pięknym Blackout.
Wiem, że Muse jest często nienawidzone za rzekomą hochsztaplerkę, za plastik i pseudo-emocje. Ale dla mnie to tylko bezzasadne zarzuty. Po Sleeping With Ghosts Placebo, Absolution to dla mnie najlepsza płyta 2003 roku. To chyba wystarczy za ostateczną rekomendację. MICHCIK
P.S: Trzeba pochwalić również świetną okładkę autorstwa nadwornego grafika Pink Floyd, Storma Thorgersona.
| || nati ||
|
| fajny blog :) Zapraszam tez do mnie |
|| brak www || data: 16/02/2008 15:05:20
rev83-74.sferanet.pl || IP: 193.200.83.74
|
|