Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Narkotykowe odmęty

The Verve
A Northern Soul
1995
A New Decade; This Is Music; On Your Own; So It Goes; A Northern Soul; Brainstorm Interlude; Drive You Home; History; No Knock On My Door; Life's An Ocean; Stormy Clouds; (Reprise)
ocena: 4
Druga płyta The Verve różni się od debiutu. Mianowicie, zespół już nie stawia tylko na odjazdy, ale także na piosenkowość, czyli z jednej strony A Northern Soul jest kontynuacją drogi obranej na A Storm In Heaven, a z drugiej zapowiedzią oblicza znanego z późniejszego, największego dzieła zespołu – Urban Hymns. Trzeba przyznać, że to wymieszanie stylów wyszło im co najmniej dobrze.
Całość zaczyna się od świetnego A New Decade. Ahcroft znowu powala swoim niezwykle emocjonalnym głosem, a w podkładzie niesamowita gitara McCabe’a. Nie inaczej jest z This Is Music – piosenkową perłą tej płyty i chyba jej najbardziej porywającym momentem. 'Cause music is my life and loved by me... Ashcroft daje z siebie wszystko, bo chyba właśnie na tym albumie osiągnął swoje głosowe apogeum. Daje nam tego dowód także w utworze tytułowym, w którym gitarowe efekty po prostu zwalają z nóg. Chyba nigdy nie stworzyli bardziej zakręconego numeru. A jeśli już mowa o potędze gitar, to trzeba także wspomnieć o Brainstorm Interlude. Cały numer jest oparty tylko na dwóch motywach, jednakże jego intensywność hipnotyzuje słuchacza i sprawia, że nie można się od niego oderwać. Gdyby cała płyta, byłaby taka, jak te cztery wymienione piosenki, mielibyśmy arcydzieło. Bo inne kompozycje już od nich odstają, ale i tak trzymają wysoki poziom, szczególnie cztery ostatnie utwory, czyli leniwie snujące się No Knock On My Door, wciągające Life's An Ocean oraz psychodeliczne Stormy Clouds i (Reprise). On Your Own byłoby naprawdę świetne, gdyby Ashcroft nie przesadził z tym falsetem pod koniec (nie da się tego słuchać). History też jest niezłe, jednak znowu mam zastrzeżenie do sposobu śpiewania Ashcrofta. Wydaje się, że te dwie piosenki zadają kłam stwierdzeniu, że to najlepiej zaśpiewana przez niego płyta The Verve. Ale to tylko złudzenie, bo co do reszty naprawdę nie można mieć żadnych zarzutów. Natomiast zespół mógł sobie podarować So It Goes, a przede wszystkim Drive You Home, bo momentami trochę przynudzają.
Mimo, że album odstaje od swego poprzednika, A Northern Soul to zbiór naprawdę dobrych (momentami nawet genialnych) piosenek. Słuchając całości, można mieć wrażenie, że nie do końca wiadomo, o co zespołowi tak naprawdę chodziło, tworząc tę płytę, jednak nie możemy być rozczarowani, bo jest ona świetnym potwierdzeniem wielkości tego niezwykłego zespołu. MICHCIK
|