Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Bliżej klasycznego rocka

Wilki
Przedmieścia
1993
Nie zabiję nocy; Crazy Summer; Moja "Baby"; Letnia piosenka dla Ciebie; Hiszpan; Ballada Emanuel; Jeden raz odwiedzamy świat; Cień w dolinie mgieł; Nasze przedmieścia; N'Avoie; Słońce moja wiara; Kiedy nie ma już nic (Blues), Indian Summer
ocena: 3,5
Dziwne wrażenie pozostawia po sobie ta płyta. Niby tylko rok upłynął od wydania debiutu, a jednak tak bardzo Przedmieścia różnią się od swojego poprzednika...
Gdybym nie wiedział, że nagrali tę płytę po Wilkach, uznałbym ją za dzieło o wiele starsze. Bo ta płyta ma ewidentnie inne brzmienie. Przede wszystkim – niechlujne. Debiutancki album brzmiał, jak na owe czasy, niezwykle czysto. Do bólu dopieszczony. Zespół zadbał, aby wszystko brzmiało idealnie. Zresztą do dzisiaj Wilki bronią się bardzo dobrą jakością, a zważywszy jeszcze na to, że to był debiut, możemy spokojnie mówić o mistrzostwie. W przeciwieństwie do Przedmieść. Bo ten album brzmi nie tylko niechlujnie, ale wręcz archaicznie. I narzuca to pewną estetykę. Estetykę tym razem zdecydowanie rockową. O ile na pierwszej płycie Wilki grały rock w różnych jego transformacjach, tutaj mamy już brzmienie czysto i klasycznie rockowe. Nawet w śpiewie Gawlińskiego jest coś innego. Zamiast swojej czystej barwy, mamy tutaj (znowu to słowo) bardziej niechlujną, brudną, po prostu rockową manierę (szczególnie w Naszych przedmieściach i Słońce moja wiara).
Już początek zapowiada duże zmiany. Nie zabiję nocy to typowy rockowy kawałek, uszlachetniony partią fortepianu. Zgrabnie się rozwijający, przebojowy, no i przy tym naprawdę świetny – znakomicie zapowiada cała płytę. Czyli wiele się zmienia, ale jednak nie jedno – to nadal są świetne piosenki, o czym mamy okazję przekonać się także w Mojej "Baby". Typowa rockowa ballada ze znakomitą solówką. W Letniej piosence dla Ciebie denerwujący jest riff. Nie o to chodzi, że słaby. Włączcie dla porównania pierwszy utwór z Nevermind. Czy nie za bardzo się kojarzy?
Wilki osiągnęły na tym albumie swoje apogeum w dziedzinie ostrego grania (w końcu rockowa płyta, nie?). Przede wszystkim porażający mocą Hiszpan, ale też Nasze przedmieścia i Słońce moja wiara. Zaprezentowali także oblicze typowo balladowe – przykładem na to Ballada Emanuel (choć początek tego nie zapowiada) - notabene chyba najlepszy numer na płycie, Cień w dolinie mgieł ze świetną zagrywką gitarową, czy Indian Summer – ciekawie zagrany utwór z repertuaru The Doors. Mamy tu także taki "odpowiednik" Aborygena – N’Avoie. Tyle, że przebojowość na jeszcze wyższym poziomie. Wilki próbują także sił w bluesie, czego przykładem jest (oddająca klimat już w nazwie) piosenka Kiedy nie ma już nic (Blues). Wychodzi im to co najmniej nieźle.
Cóż, płyta nie posiada już takiego klimatu jak debiut. Może to dlatego, że zamiast Roberta Gawlińskiego, na stołku kompozytorskim mamy tym razem cały zespół (przynajmniej tak wynika z podpisów). Tak czy inaczej wyszła im (mimo wszystko) dobra, po prostu rockowa płyta. Lata 90. były jednak najlepszym okresem dla Wilków. MICHCIK
| || Agytof ||
|
| Gdzie kolejne recki? |
|| brak www || data: 30/01/2008 18:33:04
aabk46.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.4.36.46
|
|