Mój profil
mój avatar
archiwum
2010 czerwiec maj kwiecień marzec styczeń 2009 grudzień listopad sierpień czerwiec maj kwiecień marzec 2008 wrzesień sierpień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń
linki
terazrock.pl screenagers.pl porcys.com www.pitchfork.com metacritic.com/music newalbumreleases.net nowamuzyka.pl marazz.com
ulubieni
Licznik odwiedzin
Zajrzało tutaj już 30501 osób
Powered by blog 4u |
Drugie arcydzieło

Placebo
Sleeping With Ghosts
2003
Bulletproof Cupid; English Summer Rain; This Picture; Sleeping With Ghosts; The Bitter End; Something Rotten; Plasticine; Special Needs; I'll Be Yours; Second Sight; Protect Me From What I Want; Centrefolds
ocena: 5
Aplauz, proszę państwa, bo oto drugie po Without You I’m Nothing arcydzieło Molko i spółki. Na dodatek jeszcze większe.
Niesamowita jest ta płyta. Już podczas słuchania pierwszych utworów czujemy, że coś wielkiego wisi w powietrzu. Tu nie chodzi o samą muzykę, zresztą i tak genialną. To jest coś więcej. Odważna produkcja? Klimatyczna elektronika? Rewelacyjna oprawa graficzna? Wybitne aranżacje? Tak, ale jeszcze coś innego. Rzecz, która sprawia, że nie można tej muzyki zlekceważyć, ominąć bez zwrócenia na nią uwagi, że mamy jej ochotę słuchać i słuchać, zachwycać się nią cały czas od nowa, za każdym razem odnajdywać coraz to nowe, piękne krainy... Po prostu jakaś magia – coś, co decyduje o wielkości muzyki. Pewnie każdy z nas słuchając jakiejś wybitnej płyty choć raz poczuł taką "magię". Ja na Sleeping With Ghosts czuję ją cały czas.
Bo można określić ten album mianem płyty wybitnej. A w sumie Placebo nie zrobiło tu rzeczy, których byśmy się po nich nie mogli spodziewać – w końcu mamy do czynienia z tym samym, świetnym placebowskim graniem (tylko, że na jeszcze wyższym poziomie), wspaniałym głosem Molko, cudownym jazgotem gitar i porywającymi melodiami (jeszcze lepszymi niż w przeszłości). Nowością jest za to odważniejsze niż dotychczas wykorzystanie elektroniki, ale z drugiej strony – przecież nie wzięło się to zupełnie z niczego (w końcu mieliśmy np. Taste In Men). Czyli ogólnie nic co gwarantowałoby zupełny szok. Tak, tylko, że to wszystko ujęte w jedną całość daje efekt wprost zwalający z nóg.
Nie mamy oczywiście do czynienia z concept albumem, ale nie można Sleeping With Ghosts odmówić braku spójności. Pewnie wielu zaprzeczy i powie "Niemożliwe! Spójne? Niby takie Bulletproof Cupid z English Summer Rain?". Ale ja się zapytam: "A czy nie można robić piosenek bardzo się od siebie różniących stylistycznie, ale jednak spójnych?". Otóż można i Sleeping With Ghosts jest tego najlepszym przykładem. Bo wszystkie utwory łączy pewna nić. I znowu posłużę się określeniem, którego już wcześniej użyłem – magia? Nie wiem. Niech każdy z osobna nazwie to jak chce. Wiem jedno – wszystkie piosenki składają się na genialną, naprawdę spójną i przemyślaną całość.
Wymienić poszczególne utwory? W zasadzie wszystkie. No, może takie Something Rotten i Plasticine odstają od reszty, ale to i tak dobre piosenki. A reszta? Cudo. Pewnie ktoś mnie wyśmieje, że mówię to nawet o takiej rąbance jak Bulletproof Cupid. Bo w zasadzie też nie lubię tego typu nawalanek. Tylko, że ta jest akurat świetna, no i oczywiście niesamowicie porywająca. Tak samo z English Summer Rain, tylko, że porywa w zupełnie inny sposób. W Bulletproof mieliśmy przypomnienie, że Placebo to rockowa kapela. W Angielskim letnim deszczu mamy natomiast obraz nowego, elektronicznego oblicza grupy. Zachwycający obraz. A jak "obraz", to przy okazji o This Picture – najbardziej przebojowy z całego albumu. Idealnie łączący energetyczne, rockowe granie z elektronicznymi brzmieniami. Ale "wizytówką" płyty powinien być utwór tytułowy – Placebo pokazują w nim, że są wielcy. Mocnego kopa doświadczymy w The Bitter End – piosence, która "pilotowała" Sleeping With Ghosts. I prawidłowo, bo to powalający utwór. A Special Needs to już totalna bajka! Majstersztyk. Oprócz tego mamy jeszcze trochę "depeszowe" (ta gitara) I’ll Be Yours - na poziomie porównywalnym do wielu świetnych utworów Gahana i spółki oraz Second Sight, czyli znowu to ostre oblicze Placebo. I trzeba przyznać, że do twarzy im z takim graniem. Potem już tylko Protect Me From What I Want z rytmem "na trzy" i świetnym, smutnym tekstem i na koniec urzekająca ballada Centrefolds, spokojnie przewyższająca Peeping Tom z Black Market Music.
Naprawdę, kto nie zna tej płyty, niech wie, że jest uboższy o pewną niezwykle piękną część muzyki. Placebo tą płytą najpełniej udowodnili, że mogą naprawdę wszystko. MICHCIK
| || kasia smith ||
|
| Tak właściwie to z tej płyty nie byłam w stanie słuchać tylko 'Something rotten', nie potrafię wyjaśnić dlaczego :P Ale być może do niektórych rzeczy trzeba dojrzeć. Tak samo miałam z 'Idioteque' by Radiohead, podczas przesłuchiwania nie dochodziłam nawet do połowy utworu, brutalnie go wyłączając. A jednak po pewnym czasie pokochałam ten utwór całym sercem i pojęłam to genialne, acz specyficzne dzieło. |
|| brak www || data: 9/08/2009 17:31:07
bvj28.neoplus.adsl.tpnet.pl || IP: 83.29.207.28
|
|